Nie wiem jak wam, ale mi zaczyna brakować słońca. Ja chcę już wiooosnę!
Przynajmniej jest jeden plus mieszkania na Wyspie- nie ma takich mrozów jak w Polsce, za to pada prawie codziennie ;p Nie pozostaje nic innego jak przywyknąć (podobno lato jet tu ładne :). A w między czasie można czuć się usprawiedliwionym i siedzieć w domu całe dnie. Czytać książki i oczywiście piec. Wczoraj upiekłam więc babeczki z syropem cytrynowo-pomarańczowym- szybkie, zdecydowanie nieskomplikowane, czyli na długo nie oderwały mnie od książki.